Po ucieczce do spokojnego Nikko wróciliśmy jeszcze na 2 dni do szalonego Tokio. Dzień zaczynamy obok słynnego targu rybnego Tsukiji Fish Market. Bardzo dużo się tu dzieje i wiemy, że musimy zaraz uciekać ale na szybko szamiemy pysznego tuńczyka, Leon dostaje onigiri a na wynos łapiemy łososia i mochi. Tak zaopatrzeni ruszamy do parku Hamarikyuteien, zjadamy nasze zapasy, Przemek kosztuje matchy w tradycjnej herbaciarni (wiemy, że z dzieciakami nie ma co wchodzić do takich miejsc). Następny przystanek obiad, dzisiaj stawiamy na udon i pyszności w tempurze.








Ii ruszamy do głównego punktu dnia czyli Team Labs Planets Immersive Experience. Opis na stronie przedstawia to miejscw to jako interaktywne muzeum sztuki współczesnej, ja bym określiła to jako doskonałe miejsce do tworzenia contentu na instargram co nie zmienia faktu, że bawimy się świetnie. Trochę martwiłam, się czy Matylda nie będzie się bała ale na każdej sali krzyczała „jeszcze jeszcze”, więc niepotrzebne obawy.









Ostatniego dnia zbieramy się w końcu do świątyni na którą spoglądaliśmy codziennie z naszego okna hotelowego Senso-ji Temple. To najstarsza świątynia buddyjska w Tokio i chyba najbardziej kolorowa. Na pewno warta obejrzenia.






Następnie ruszamy do ogrodów cesarskich gdzie robimy sobie relaks na trawce. Na ostatni obiad w Tokio wracamy do naszego ulubionego kura sushi, to stanowczo dzieciowa knajpa. W weekend bardzo to widać bo jest milon ludzi ale w końcu doczekujemy się naszego stolika. Dzień nam już prawie uciekł a walizki jeszcze nie kupiliśmy, więc zmierzamy jeszcze do zakupowej dzielnicy Akihabara i wchodzimy do centrum handlowego. Tutejsze sklepy to szaleństwo, milion produktów, milion reklam, głośna muzyka i dużo komunikatów, po minucie mam ochotę stanąć na środku i się rozpłakać 🙈. Ekspresowo kupujemy walizkę i pora wracać do hotelu i pakować się, jutro pobudka znowu o 5 🙈. Kierunek Filipiny!







Przepiękna relacja 😍
PolubieniePolubienie