Za nami pierwszy dzień w Banff national Park, na początek wybraliśmy Jonston Canyon, niby kolejny kanion ale jednak zupełnie inny. Oglądamy go z perspektywy dna kanionu, wody jest troszkę mniej ale jest błękitniejsza. Niestety ludzi jest stanowczo więcej niż w Jasper, jest tu bliżej z dużego lotniska (Calgary), więc łatwiej tu dotrzeć. Co oczywiście nie ujmuje piękna tutejszej natury :). Ponieważ późno dzisiaj ruszyliśmy na podbój świata, szybko zbieramy się dalej. Po drodze spotykamy jeszcze górskie kozice 😁






Plan na resztę dnia: pocztówkowe, górskie miasteczko Banff, przyjeżdżamy już bardzo wygłodniali, no dobra ja, jak zwykle to ja jestem pierwsza głodna, na szczęście Szymek szybko wyhacza przepyszne sushi i ratuje nas przed nieszczęściem 😉 Następnie lody, pamiątki i takie tam, wieczorem wracamy do naszej chatki na końcu świata 🙂

