Wodospady Iguazú

Brazylia i Argentyna to był nasz pierwszy wspólny tak daleki wyjazd. Zobaczyłam tanie bilety i 2 razy się nie zastanawialiśmy, okazja była zbyt dobra, do Brazylii polecieliśmy za 800 zł!

Pierwszym miejscem, które zobaczyliśmy w Brazylii były wodospady Iguazú. Trasa, żeby się tam dostać nie była łatwa. Polecieliśmy do Malagi tam mieliśmy w miarę szybką przesiadkę do Madrytu, gdzie musieliśmy poczekać noc na nasz lot do Rio z którego nie wychodząc z lotniska polecieliśmy do Iguazú. Wtedy było to ciężkie, ale wykonalne, dzisiaj kiedy mamy 2 letnie dziecko niestety by już nie przeszło. Ale cieszę się, że tak wyglądały nasze podróże na początku, bo teraz jeszcze bardziej doceniamy bezpośrednie loty albo te tylko z 1 przesiadką 🙈.

Wodospady Iguazú znajdują się na granicy Brazylijsko – Argentyńskiej (20% po stronie Brazylii, 80% po stronie Argentyny).  Wodospad ma szerokość około 2 km i składa się z 275 odrębnych progów skalnych. Robi naprawdę duuuuże wrażenie. To jedna z tych rzeczy, których się nie zapomina, ogrom wodospadów i ilość otaczającej Cię wody jest oszałamiająca. Szum słychać na 20 km więc wyobraźcie sobie huk, kiedy stoicie tuż pod nim.

Oprócz samych wodospadów druga rzecz, na którą zwraca się uwagę to niesamowita przyroda. Zarówno sama tropikalna zieleń jak i zwierzęta, które kręcą się na wyciągnięcie ręki. Zwierzakiem, które zastępują koty i psy przy wodospadach są Ostronosy. Ostronosy to małe ssaki z rodziny szopowatych. Przeczytałam o nich, że są drapieżnikami i to by się zgadzało, bo byłam świadkiem jak jeden ukradł kawałek pizzy siedzącemu z nami przy stole nowo poznanemu Australijczykowi. Perfidna bestia zrobiła to tuż pod znakiem „nie dokarmiać ostronosów” no ale nie było to dokarmienie, tylko upolowanie pizzy, rozgrzeszam Australijczyka. Oprócz ostronosów widzieliśmy jaszczurki, motyle, jedno zwierzątko, które do dzisiaj nie wiem, jak się nazywało, ale wyglądało jak chomik na bardzo długich nogach i z krótką sierścią. No i ptaki, mnóstwo kolorowych bajecznych ptaków. Najłatwiej było zobaczyć Tukany, chociaż przy dłuższej obserwacji dało się też dostrzec papugę. Jeśli nie uda się wam zobaczyć ich na wolności nie martwcie się, po Brazylijskiej stronie można udać się do parku ptaków. Można i warto! Nie jest to miejsce w stylu zwykłego zoo. Bardziej bym to opisała jako ogrodzony kawałek dżungli z zebraną dużą ilością niesamowitych ptaków. Bardzo polecamy!

Wodospady warto zobaczyć zarówno ze strony Brazylijskiej i Argentyńskiej. Tak też zrobiliśmy. Drugiego dnia zwiedzania przekroczyliśmy granicę i zwiedziliśmy argentyńską stronę. Tutaj warto przepłynąć się łódką pod wodospadami. Jedna niesamowita rzecz, którą chciałabym wam polecić, ale niestety nie jestem w stanie, bo nie umiem powiedzieć jak się tam dostaliśmy, to malutki wodospad na końcu jakiejś bocznej trasy. Zabrał nas tam nasz nowy znajomy Australijczyk, któremu ktoś opowiedział o tym miejscu. Nie było tam nikogo oprócz nas i krystaliczne czystej wody. Jeśli ktoś tam był i jest w stanie podpowiedzieć moim czytelnikom jak się tam dostać, piszcie! Ostanie zdjęcie to to magiczne miejsce!

To ten tajemniczy wodospad!

Dodaj komentarz