Na zimową stolicę Kanady i rowerową mekkę w lecie przeznaczyliśmy jeden dzień. Whistler to takie tutejsze Zakopane, tyle, że z czystym powietrzem i bez straganów z wszystkim i niczym (jak żyć bez ciupagi ja się pytam). Niestety ze względu na skład naszej wycieczki (wcale nie patrzę na Ciebie Matylda), nie byliśmy w stanie skorzystać zCzytaj dalej „Whistler i przejazd do Jasper”