Galapagos

Po ciężkim trekingu mieliśmy przed sobą wizję odpoczynku, ale trasa do niego nie była taka prosta. Z Cuzco o świcie przelecieliśmy do Limy, spędziliśmy tam dzień i ruszyliśmy dalej. Najpierw czekał nas przelot na północ Peru, potem całonocny autobus do Ekwadoru i na koniec lot na Galapagos. Dotarliśmy wycieńczeni ale tutaj nie da się marudzić.Czytaj dalej „Galapagos”

Salkantay trek & Machu Picchu

Pora zacząć przygodę, startujemy o 4 rano, bus zawozi nas na początek szlaku. Mamy fajną grupę, 4 Amerykanów, 2 Kanadyjczyków i 2 Niemców. Niektórzy lepiej przygotowani, niektórzy gorzej, niektórzy wprawieni piechurzy, niektórzy laiki jak my. Pierwsze ostrzejsze wejście pod górę weryfikuje nasze oczekiwania. 100 m na tej wysokości to jak przebiegnięcie 5 km w Polsce.Czytaj dalej „Salkantay trek & Machu Picchu”

Cuzco

Po długiej podróży i przeprawie po jeziorze Titicaca…. …w końcu docieramy do Cuzco. Jesteśmy o nieprzyzwoitej porze bo o 5 rano. Obserwujemy jak miasto powoli budzi się do życia. Aktualnie miasto to głównie baza wypadowa dla turystów wybierających się na trekking lub na Machu Picchu i aklimatyzujących się do wysokości. Miasteczko jest prześliczne i naCzytaj dalej „Cuzco”

La Paz – Death road

Głównym powodem dla którego zahaczyliśmy o La Paz jest legendarna droga śmierci. Obecnie już atrakcja turystyczna dla takich wariatów jak my jednak nie tak dawno temu normalna droga nad przepaścią o szerokości 3,5 metra. Swoją niechlubną nazwę zyskała przez ilość pojazdów, które na zawsze już pozostaną na dnie doliny. Ruszamy ze zorganizowaną wycieczką w 9Czytaj dalej „La Paz – Death road”

La Paz

Do La Paz przybywamy wieczorkiem, lotnisko jest na wysokości 4058 m n.p.m. (to najwyżej położone międzynarodowe lotnisko). Na szczęście jesteśmy już zaaklimatyzowani do takich wysokości po pobycie w Uyuni ale dla niektórych może to być problem, dlatego punkt medyczny na lotnisku zaopatrzony jest w tlen do podawania. Jesteśmy za późno żeby załapać się na autobusCzytaj dalej „La Paz”

Największa solniczka świata czyli Salar de Uyuni

Po cudownej nocy w ciepłym pokoju pobudka o 4.30 była ciężkim doświadczeniem. Jeszcze cięższe było wyjście na dwór, w nocy temperatura spada poniżej zera, w ciągu dnia jest powyżej 20 stopni a słońce jest zabójcze (cały czas przebywamy powyżej 3500 m n.p.m.). Ale znamy cel i wiemy, że jest to tego warte: jedziemy zobaczyć wschódCzytaj dalej „Największa solniczka świata czyli Salar de Uyuni”

Skały, kaniony i lamy

Po nocy spędzonej w mrozie z ulgą powitaliśmy nowy dzień. Zanim ruszyliśmy dalej w trasę przeszliśmy się po wiosce w której spaliśmy. Po środku niczego, otoczona przez piach i pył, a życie tutaj toczy się trochę spokojniej niż gdzie indziej. Widzieliśmy dzieci biegające wokół szkoły w ramach wf-u oraz autobus zabierający mieszkańców w nieznanym dlaCzytaj dalej „Skały, kaniony i lamy”

Eduardo Avoroa Reserva Nacional

Dzień zaczął się bardzo wcześnie i bardzo zimno bo od zimnego prysznica, nie pomogło to mojemu już zakatarzonemu nosowi ;(. Szybko zjedliśmy bułki z jajkami na twardo, które przezornie przygotowaliśmy sobie wieczór wcześniej a chwilę później zgarnął nas kierowca i ruszyliśmy ku granicy z Boliwią. Poniżej odprawa celna na granicy z Boliwią 😉 Niestety tutajCzytaj dalej „Eduardo Avoroa Reserva Nacional”

Santiago de Chile i Valparaiso

Uff po długich przygotowaniach i bardzo wymagającym pakowaniu udało się, dopieliśmy plecaki z absolutnie najmniejszą ilością rzeczy z jaką kiedykolwiek podróżowaliśmy. Co nie oznacza, że są one małe lub lekkie gdy zarzuciłam mój na plecy trochę mnie przeciążył tak, że musiałam skorzystać z pomocy ściany ale szybko wzięłam się w garść bo przypomniałam sobie, żeCzytaj dalej „Santiago de Chile i Valparaiso”