Dziś żegnamy się z częścią naszej ekipy — grecka delegacja wraca już do Polski. Ściskamy się mocno, łezka w oku, szybkie „piszcie jak dolecicie!” i… ruszamy dalej.
Na tapecie mamy perełkę azerskiej architektury:
Heydar Aliyev Centre — jedno z najsłynniejszych muzeów na świecie.
Budynek wygląda tak, jakby ktoś postanowił zagiąć rzeczywistość. Ani jednej ostrej krawędzi! 🌀

To projekt samej Zahy Hadid — pierwszej kobiety, która dostała Pritzkera, czyli architektonicznego Nobla 🏆




A wszystko na cześć Heydara Alijewa — byłego prezydenta kraju i postaci, która mocno ukształtowała współczesny Azerbejdżan.
Ale my tu nie o polityce — idziemy podziwiać sztukę!
Na wejściu wita nas niesamowita instalacja z lewitującymi szalami. Dzieciaki są zahipnotyzowane, a ja sama też nie mogę oderwać wzroku. Dalej poznajemy inne nowoczesne konstrukcje, rzeźby, lalki, a nawet — tak właśnie! — nasze ulubione dywany.







A potem wisienka na torcie: muzeum samochodów, osobna wystawa znajdująca się pod główną częścią centrum. Dzieciaki zachwycone — oglądamy tu wszystko: od karoc i szalonych pojazdów śnieżnych po wypasione Cadillaki i Ferrari.





Leon znalazł czerwone Ferrari i w końcu potwierdził swoją teorię szybkości zależącej od koloru auta bo rzeczywiście było to najszybsze auto na wystawie 🚗✨
Ach, no i nie zapominajmy — to właśnie na tej wystawie po raz pierwszy widziałam szczery uśmiech Kamila podczas zwiedzania 😂
Trochę się nam tu zeszło, więc już bardzo głodni szukamy obiadu. Wchodzimy do knajpy z ulicy, bez sprawdzania opinii, i niestety… jest to jedno z gorszych doświadczeń kulinarnych tutaj. Ale brzuszki pełne, więc misja jednak zaliczona ✅
Potem — klasyk: basen, room service dla dzieciaków i our time!


Schodzimy na randeczkę do hotelowej restauracji i dzień znów kończy się idealnie ✨