Nowy Jork od zawsze kojarzył mi się z Broadway’em. Od daawna marzyłam, żeby zobaczyć musical w stolicy tej sztuki. Kiedy zdecydowaliśmy, że lecimy do NY nie musiałam się długo zastanawiać, który zobaczyć. Wicked to spektakl z którego ścieżkę dźwiękową znam na pamięć a „Defying Gravity” to jedna z moich ukochanych piosenek. Nie zdążyłam kupić biletów bo wspaniała ekipa mnie wyprzedziła i sprezentowała bilet na urodziny (dziękuję!!!). I cóż tu dużo pisać, było wspaniale, siedziałam w pierwszym rzędzie i całą magię widziałam z bliska, wzruszyłam się przeokrutnie i polecam z całego serca! Aha tak byłam sama, Przemek został z Leonem ale nie martwcie się o niego, on jutro śmiga na mecz na Medison Square 💪.




Jeśli chodzi o jedzonko to dzisiaj byliśmy w chyba najbardziej kultowej knajpie na Manhattanie. Mowa o Katz’s Delicatessen. Możecie ją kojarzyć z filmu „Kiedy Harry poznał Sally” słynna popisowa scena Meg Ryan i niezapomniany komentarz „I’ll have what she’s having”. W Katz’s Delicatessen zjecie klasyczną kanapkę z pastrami. My wybraliśmy wersję z pastrami, serem i kapustą kiszoną. Baaardzo to było dobre i klimat knajpy mega, podchodzisz do jednego z kilku stoisk przy, których stoją „cutterzy” a oni tną mięsko i wypychają kanapkę do granic możliwości. I uwaga jeśli będziecie, zamówcie najpierw jedną na 2 osoby. My z łakomstwa zamówiliśmy od razu 2 i nie podołaliśmy a wiadomo, że w moim brzuchu ciężko znaleźć dno..




