Everglades

Oprócz szybkich bryk, odpicowanych kobiet, wysokich budynków, długich plaż i trąbiocych debili, Miami ma coś jeszcze do zaoferowania. Zaledwie 30 minut samochodem i przenosimy się do zupełnie innego świata. Park Narodowy Ewvegrlades bo o nim mowa to największy obszar dzikiej przyrody subtropikalnej zachowany w Stanach Zjednoczonych . Czyli olbrzymie mokradła z aligatorami, ptakami i innymi żyjątkami.

Zaplanowałam to jako super dzień dla Leona, płynięcie airboatem, aligatory, spacer w dziczy. Niestety to co myślałam, że będzie super atrakcją dla Leona okazało się być dla niego z lekka straszne. Polegliśmy już na pierwszym punkcie programu. Leon bardzo przestraszył się hałasu jaki robiła nasza łódka powietrzna. Dziwne jak na dziecko, które zasypia przy odkurzaczu 🤷‍♀️. Niestety kiedy już ruszyliśmy to nie było odwrotu. Przestał płakać i podniósł głowę dopiero gdy dostrzegliśmy pierwszego aligatora, później już obserwował otoczenie ale widać było, że nie czuje się do końca komfortowo.

Po całej akcji byłam już tak zestresowana i czułam się jak najgorsza matka świata, więc wróciliśmy w bezpieczne rewiry Miami 🤷‍♀️

Następny dzień był dniem plażowym a Przemek skusił się na crossfit w Miami Beach Crossfit. Dzisiaj wracamy do Nowego Yorku, przyznam, że nie mogę się doczekać, wygląda na to, że pada tam śnieg!

Na koniec skusiłam się jeszcze na Lobster Rolla w The Lobster Shack, przepychota

Dodaj komentarz