Dzisiaj i jutro mamy 2 dni przejazdowe, po tej stronie wyspy nie ma aż tyle atrakcji a te które są, są dla nas niedostępne z Leonem. Normalnie byśmy przejechali na raz ten kawałek ale nie chcemy trzymać Leona za długo w foteliku. Dlatego decydujemy się na nocleg w połowie drogi. Po drodze zwiedzamy tak zwaną dawną farmę i robimy przystanek nad oceanem.




I w końcu dojeżdżamy do wyczekanego przeze mnie miejsca, farmy z konikami islandzkimi ❤️. Konikami a nie kucykami bo mimo, że zgodnie z międzynarodowymi wytycznymi kwalifikują się jako kuce, Islandczycy twierdzą, że mają serce i siłę dużego konia i nazywają je końmi. Co wyróżnia tę rasę to fakt, że w przeciwieństwie do innych koni mają jeszcze 2 dodatkowe chody „tölt” i „skeið”. 🤯
No i co tu dużo pisać, mamy szczęśliwą Julię



I szczęśliwego Przemka


I Leon też szczęśliwy
