Akureyri i Hauganes

Udało się 🙂 dzisiejszy dzień był spokojniejszy ale i tak nie daliśmy rady wysiedzieć w jednym miejscu. Rano zrobiliśmy sobie spacerek po miasteczku Akureyri, miasteczko tak miłe, że nawet czerwone światło Cię nie denerwuje ❤️.

Zahaczyliśmy o uroczy ogród botaniczny, przeszliśmy się nadbrzeżem i stwierdziliśmy, że jednak trzeba się gdzieś ruszyć 🙈.

Znaleźliśmy niedalekie miasteczko znane z tego, że jako pierwsze zaczęło organizować rejsy na których ogląda się wieloryby (bardzo chcieliśmy się wybrać ale z Leonem to niemożliwe, następnym razem!). Za to oprócz wielorybów ma też geotermalne baseny tuż przy boskiej czarnej plaży w otoczeniu gór. Miło spędziliśmy sobie tutaj resztę dnia, Przemek z przyjemnością wygrzał się w basenie i wariat przepłynął w oceanie 🙈🙈🙈. Póżniej poszliśmy do jedynej knajpki w mieście w której zjedliśmy boską zupę rybną i pyszne fish&chips. Mówiąc mieście mam na myśli wiosce rybackiej w której mieszka pewnie z 50 osób 👌.

Przemek mówi, że nie muszę codziennie wrzucać posta jeśli nic interesującego się nie dzieje ale powiedziałam mu, że nie mogę rozczarować fanów (pozdrowienia dla rodziców)! 😂

Dodaj komentarz