Galapagos

Po ciężkim trekingu mieliśmy przed sobą wizję odpoczynku, ale trasa do niego nie była taka prosta. Z Cuzco o świcie przelecieliśmy do Limy, spędziliśmy tam dzień i ruszyliśmy dalej. Najpierw czekał nas przelot na północ Peru, potem całonocny autobus do Ekwadoru i na koniec lot na Galapagos. Dotarliśmy wycieńczeni ale tutaj nie da się marudzić.

Pierwsza zasada na Galapagos, zawsze patrz pod nogi! Możesz się potknąć o słonia morskiego lub iguanę, bo te zwierzęta są wszędzie!

Lecąc na Galapagos nie mogłam się doczekać aż zobaczę wszystkie niesamowite zwierzęta. Nie spodziewałam się jednak, że to będzie takie łatwe. To nie jest tak, że trzeba gdzieś pójść żeby je zobaczyć, one są wszędzie, słonie morskie całymi dniami śpią w okolicach portów, małe pływają tam gdzie ludzie się kąpią żeby ich pozaczepiać. Iguany wędrują po plażach i wygrzewają się na chodnikach. Wszędzie krążą pelikany i inne gatunki cudnych ptaków a gdy chwycisz maskę i zanurzysz się pod powierzchnię wody zobaczysz żółwie, rekiny, płaszczki, koniki morskie i tysiące innych niesamowitych stworzeń.

Zobaczyć Galapagos można na dwa sposoby albo udać się na kilkudniowy rejs albo mieszkać na wyspach. Wybraliśmy bardziej budżetową opcję. Mieszkaliśmy na dwóch wyspach: Santa Cruz i Isabela i z nich wybieraliśmy się na nasze jednodniowe wycieczki.

Naszym ulubionym zwierzęciem został blue-footed boobie za cudowne niebieskie nogi. Muszę przyznać, że chwilę koło niego spędziliśmy śpiewają „pokaż nogi pokaż nogi pokaż nogi” i ku naszej radości zaprezentował się w całej okazałości 😍.

No i cóż więcej już chyba pisać nie będę, Galapagos było cudownym odpoczynkiem po bardzo intensywnej podróży, cieszyliśmy się zwierzętami, ciepłem, brakiem schodów i pysznym jedzeniem.

Jedna odpowiedź na “Galapagos

Dodaj komentarz