Salvador

Nasz następny przystanek po Buenos to Salvador, dolatujemy z przesiadką w Sao Paulo.

Salvador to dawna stolica Brazylii (a właściwie wtedy jeszcze kolonii Portugalskiej). Obecnie miasto zamieszkuje około 4 miliony mieszkańców. Najbardziej widoczne są tu korzenie afrykańskie. Nic dziwnego, gdyż zwożono tu niewolników głównie z Konga i Angoli. Możemy tego doświadczyć zarówno w jedzeniu, ubiorze jak i sztuce. O Salvadorze mówi się o jako o stolicy candomble i capoeiry, bębny słychać tu całymi dniami i nocami.

Salvador położony jest na górzystym półwyspie co w naturalny sposób podzieliło miasto na dwie częśći: górne (cidade alta) i 70 metrów niżej dolne (cidade baixa). Spokojnie na szczęście nie trzeba pokonywać tej różnicy schodami. Z jednej do drugiej części możemy się przemieścić używając windy Lacerda, miejskiej kolejki linowej Plano Inclinado Gonçalves lub jednej z wielu linii autobusowych.

Co zobaczyć w Salvadorze?

  • Peleurinho

Historyczne centrum miasta, wpisane na listę UNESCO. Nazwa – „Peleurinho” oznacza „pręgierz”. Kiedyś miejsce tortur niewolników. Dziś najbardziej kolorowa dzielnica miasta. Tutaj zresztą mieszkaliśmy w uroczym hosteliku prowadzonym przez polkę.

  • Praca Terreiro de Jesus

Plac w centum historycznego Salvadoru gdzie zjecie dobry street food czy złapiecie pokaz capoeiry.

  • Plac Tome de Sousa

Przy tym placu w pięknych budynkach urzędują władze miasta. Tutaj również znajdziecie napis „Salvador” idealny do robienia zdjęć.

Zaraz za placem znajduje się widna, którą możemy przedostać się z wyższej części miasta do tej niższej.

  • Winda Lacerda

Niby zwykła winda, ale jednak widowiskowo wygląda zawieszona nad miastem

  • Kościół św. Franciszka i Zakon Franciszkanów

Kiedyś najpiękniejszy kościół w całej Brazylii dzisiaj z zewnątrz nierobiący większego wrażenia jednak ma to coś w sobie, na pewno warto zobaczyć i wejść do środka.

  • Latarnia Farol da Barra
  • Praia do Farol da Barra

Tuż za plażą znajdziemy plażę na której wypoczywają lokalesi. I dla mnie właśnie to miejsce było kwintesencją ludności Salvadoru. Było intesywnie: głośne bębny, głośni Brazylijczycy, grille na plaży więc intensywne zapachy, dużo ruchu, gra w piłę, capoeiry. Ale przede wszystkim dużo śmiechu szczerego śmiechu, do którego musisz się dołączyć.

Dodaj komentarz